Nad Krzemianka bylem po raz pierwszy w pazdzierniku, a moze w listopadzie 2005. I od tego momentu pozostawalem pod wielkim urokiem tego miejsca. Pech chcial, ze wtedy wyladowaly mi sie baterie w aparacie i nie udalo mi sie zrobic ani jednej fotki. Poza tym okazalo sie, ze nie bylem do niego zbyt dobrze przygotowany - gdy w południowo zachodniej czesci rezerwatu zszedlem z kladki okazalo sie, ze przede mna jest do pokonania kilkaset metrow podmoklego terenu. Poczatkowo skakalem z kepki na kepke, ale przez otwory w butach SPD szybko przedostala sie woda, a poza tym skonczyly sie nawet te kepki i musialem z rowerem brnac po kostki w blocie. Postanowilem, ze musze tam jeszcze wrocic. Tym razem nieco lepiej przygotowany. Powrot ten mial miejsce 14 maja 2006. Do Kopiska pojechalem przez Nowe Aleksandrowo i Ponikla. Asfaltami jechalo sie przyjemnie - wyruszylem o 4:30 nie bylo wiec zbyt duzego ruchu, powiem wiecej - od Fast nie spotkalem zywej duszy. Lesnymi piachami w deszczu jechalo sie fatalnie - wkrotce caly rower byl oblepiony piachem, dlatego z przyjemnoscia "zaparkowalem" go na skraju rezerwatu, przebralem sie i ruszylem polazic po lesie. Chyba po raz pierwszy cieszylem sie, ze na mojej wycieczce padal deszcz - przy takiej aurze mlode listki nabraly soczystej zieleni a nad bagnami unosila sie mgla - niesamowite wrazenie - zaluje, ze nie udalo mi sie tego oddac na zdjeciach. Po drodze z bliska moglem obserwowac grupe saren. Powrot przez Rybniki, Wolke i Sochonie. Lacznie 52 km. Do domu wrocilem przed 10:00 gdy wiekszosc rowerzystow dopiero szykowala sie dopiero do swoich wypraw.
Photo Number 1 Photo Number 2 Photo Number 3 Photo Number 4
Photo Number 5 Photo Number 6 Photo Number 7 Photo Number 8

Created with Web Album Generator